czwartek, 23 marca 2017

ważNe SpoTkania i szare umundurowanie


Nie było mnie na blogu z powodu totalnego chłonięcia pięknych chwil z bliskimi.
Czas wtedy tak nieubłaganie gnał do przodu, a odległość i życie nie pozwala nam widzieć się częściej. Dlatego te spotkania, krótkie są tak intensywne i wartościowe przeżywane są na 100%.

Doba za krótka, by nacieszyć się sobą, a przy okazji nagadać za wszystkie czasy.
Rozmowy o wszystkim i o niczym, jak również dyskusje o polityce z podniesionym tonem, z założenia o słusznej jedynej naszej racji, co tylko podkręcają atmosferę, a gdy ciśnienie rośnie i robi się niezręcznie, to tylko przerwa na papierosa ratuje sytuację.

I tak to lubię, te spory, bo gdy emocje opadną, stabilizuje się sytuacja, przecież to tylko nasze poglądy, które ciągle się zmieniają.



Zalogowałam się na instagramie @elunqa dajcie znać, bo ja dopiero uczę się go obsługiwać:)











*doszły mnie słuchy, że Radiohead zawita do Polski i właśnie z tej okazji przeglądam bilety, może coś upoluję:)



poniedziałek, 20 marca 2017

wegetarianizm u dziecka




Ostatnio sporo osób zadaje mi pytanie, jaką dietę stosuję synkowi, wege czy z mięsem i dlatego postanowiłam podzielić się moją opinią na blogu.

Na początku ciąży myślałam, że moje dziecko absolutnie nie będzie jeść mięsa. Wymyśliłam sobie, że skoro jesteśmy tak daleko od domu, to tylko ja-matka, będę decydować czy moje dziecko, będzie wegetarianinem, czy mięsożercą.
Myślałam, że ta odległość to wielki plus, bo nie będę musiała "walczyć"z całą rodziną o to, w jaki sposób mam odżywiać dziecko.

Odkąd gotuję dla niego posiłki i zapoznajemy się z całą gamą smaków, uważam, że takie na siłę wprowadzanie diety wegetariańskiej dziecku nie ma sensu, a dlaczego?
dlatego, że za chwilę synek pójdzie do żłobka, przedszkola, a ja nie mam zamiaru donosić do stołówki obiadki w termosie, nie wyobrażam sobie, że moje dziecko miałoby jeść, jakieś inne jedzenie od tego, które wszystkie dzieci spożywają.
Wydaję mi się, że mógłby pojawić się problem wyalienowania, odrębności i czy w tej odmienności dzieci za bardzo by nie dokuczały.
Ponadto zdarza się, że babcia z dziadkiem przyjeżdżają do nas w odwiedziny, tak jak my jeździmy do nich, a ja nie mam już siły walczyć z nimi o zmianę ich nastawienia do wegetarianizmu, to ciągła walka z wiatrakami, tylko byśmy się kłócili i obrażali na siebie.

Postanowiłam, że niech zostanie "tak, jak jest".  Jestem pewna, że i tak będą dokarmiać go kotlecikami, pulpecikami  i innymi mięsnymi daniami, ale taka kolej rzeczy, dziadkowie będą uczyć go dań tych tradycyjnych, polskich, koniecznie z dodatkiem mięsa, a my rodzice będziemy zapoznawać go z kuchnią wegetariańską.

Poza tym, kiedyś w dawnej pracy  podczas wspólnych ognisk i zabaw na świeżym powietrzu, spotkałam dzieci wegetariańskie. Pamiętam bardzo dobrze te dzieciaki dlatego, że tylko one nie jadły smażonych kiełbasek.
Gdy zapytałam, dlaczego nie jedzą, odpowiedziały ze smutną miną, że są wegetarianami i nie mogą jeść mięsa.
Tak na prawdę, to szkoda mi się ich zrobiło i przecież sama nie jem od dawien dawna mięsa i doskonale rozumiem filozofię wegetarianizm, ale ta sytuacja wywołała u mnie negatywne uczucia.

Jeśli chodzi o nas, to wolałabym, aby synek sam dokonał wyboru czy chce jeść mięso, czy też nie. Nie chcę mu niczego narzucać, bo wiem że z reguły narzucone zasady działają odwrotnie.



*jak się macie i co słychać?







wtorek, 28 lutego 2017

CholeRny maRzec

Taki czas dla mnie jak w tytule, o którym nie będę się rozpisywać, ani też nie mam zamiaru nakręcać Was negatywnie. Wiosna u mnie najpierw zaczyna się w głowie a później ta w realu. 
Wszystko musi mieć swój porządek. 


*jak Wam podobają się moje nowe sztruksy męskie?

Już tyle razy mówiłam sobie, już nigdy więcej sztruks a jednak powróciłam do dawnego stylu. 

W latach dziewięćdziesiątych dla mnie był to numer jeden, właśnie gruby, ciepły, bawełniany sztruks a do tego wypchane kolana i zniekształcony fason spodni, idealnie wpasowany w styl grunge. Tak nosiło się te gacie, aż do przetarcia w kroku, do samego zdarcia. 

Dziś, sztruks kojarzy mi się z męskim stylem, takim trochę dziadkowatym, dla starszych panów, co chroni ich przed zimnem, spodnie ze sztruksu pod którymi nie trzeba nosić kalesonów. Mimo to kupiłam sztruksy, sentyment pozostał.